PRZEBIEG NARADY BEZ ALDA

Kilka tygodni później w Nowym Jorku wszystko poszło jeszcze ła­twiej, niż się spodziewali. Zebranie miało miejsce w sali narad Gucciego na dwunastym piętrze budynku przy Fifth Avenue. Przed rozpoczęciem spotkania De Sole przedstawił pełnomocnictwo do głosowania w imieniu Maurizia. Kilka minut później to samo zrobił przedstawiciel Paola. Aldo był piętro niżej, w swoim gabinecie na jedenastym piętrze, postanowił bowiem nie brać udziału w zebraniu. Nie spodziewając się niczego więcej ponad rutynowy przebieg narady, przysłał w swoim imieniu dyrektora na­czelnego, Roberta Berry’ego. De Sole poprosił o głos. Z olejnego portretu naturalnej wielkości, który wisiał na ścianie za stołem konferencyjnym, patrzyły na niego ciemne oczy roześmianego, pykającego cygaro założyciela firmy, Guccia Gucciego.

ALDO TRACI KONTROLE NAD GUCCIM

W ciągu dnia Maurizio, Pilone i De Sole pruli spienione wody w ma­gnum 36, szybkiej łodzi motorowej należącej do Pilonego, a wieczorami zasiadali razem do kolacji na oświetlonych świecami tarasach Porto Cervo i dyskutowali o swoim planie, który był nadzwyczajnie prosty. De So­le, który pełnił funkcję sekretarza zarządu Gucci America, miał lecieć do Nowego Jorku i stawić się na zebraniu jako przedstawiciel Maurizia. Wcześniej spotkał się z reprezentantem Paola, który zobowiązał się głoso­wać tak jak De Sole. De Sole miał zgłosić propozycję rozwiązania rady i zaproponować Maurizia na stanowisko nowego prezesa zarządu Guccie­go w Stanach Zjednoczonych. Nowy sojusz zapewniał im większość gło­sów, więc nikt nie mógł się skutecznie przeciwstawić. W ciągu paru minut Aldo straci kontrolę nad Guccim.

WEEKEND PRZED ZEBRANIEM

W weekend poprzedzający zebranie zarządu Gucci America Domeni­co De Sole poleciał w tajemnicy na Sardynię, gdzie Maurizio i Pilone śle­dzili dogrywki regatowe, które miały wyłonić włoskiego przedstawiciela na żeglarskie zawody o Puchar Ameryki. Zatrzymali się w hotelu Cervo w Porto Cervo, wzniesionym przez Agę Khana wraz z pobliskim Porto Rotondo. Te ekskluzywne wczasowiska uchodzą za najświetniejsze we Włoszech. Wioska Porto Cervo zaczyna się od głównej piazza, przy której znajdują się kawiarnie, restauracje i butiki znanych projektantów – wszy­stko utrzymane w bladych różach, z widokiem na zatokę z zacumowany­mi luksusowymi jachtami i motorówkami zamożnych włoskich urlopowi­czów. Zalane słońcem tarasy oraz doskonale utrzymane ogrody bogatych prywatnych willi wznosiły się na surowym zboczu nad taflą wody. Porto Cervo i Porto Rotondo to zderzenie włoskiego nowobogactwa z natural­nym, spartańskim pięknem Sardynii.

ZARZĄD GUCCI AMERICA

Zarząd Gucci America zbierał się w Nowym Jorku zawsze na początku września. W programie było tylko kilka punktów: zatwierdzenie wyni­ków pierwszego półrocza 1984 roku, plany otwarcia kolejnych sklepów oraz nowe mianowania wśród personelu. Dawniej, gdy firmą kierowali Rodolfo, Vasco i Aldo, zebrania zarządu były radosnymi spotkaniami rodzinnymi. Trzej bracia zbierali się razem i bez zbędnych rozmów zatwierdzali wszystko, co proponował Aldo. Tak opowiadał o tym jego syn, Roberto: Mieli do siebie pełne zaufanie. Po prostu przegłosowywali wszyst­kie jego propozycje bez dyskusji, po czym wychodzili gdzieś razem, żeby się zabawić.

SPOTKANIE ZAKOŃCZONE UŚCISKIEM DŁONI

W późniejszym terminie Maurizio zobowiązał się odkupić udziały Paola za sumę 20 milionów do­larów. Obaj mieli też wycofać wszelkie pozwy przeciwko sobie. Spotka­nie skończyło się uściskiem dłoni. Uzgodnili, że poproszą swoich prawni­ków o przygotowanie niezbędnych dokumentów. Miesiąc później podpisali pakt. Miało to miejsce w biurach Credit Suisse w Lugano, gdzie Paolo złożył w depozycie swoje dokumenty ak­cyjne, a Maurizio wypłacił zaliczkę w wysokości 2 milionów dolarów. Maurizio miał dostać pakiet kontrolny, gdy powstanie nowa firma, Gucci Licensing, i gdy Paolo otrzyma kolejne 20 milionów dolarów, co w sumie da 22 miliony dolarów. W międzyczasie Maurizio mógł dysponować gło­sem Paola i dzięki temu miał faktyczną kontrolę nad Guccim.

PROPOZYCJA DLA PAOLA

Maurizio postanowił złożyć mu propozycję. Podniósł słuchawkę i wybrał jego nowojorski numer. Paolo, tu Maurizio. Chyba powinniśmy porozmawiać. Mam pewien pomysł, który mógłby rozwiązać i twoje, i moje problemy. Umówili się na spotkanie w Genewie, rano 18 czerwca 1984 roku. W hotelu Richemond pojawili się prawie równocześnie. Usiedli w słońcu na tarasie nad Jeziorem Genewskim. Maurizio przedstawił kuzy­nowi plan stworzenia nowej firmy, Gucci Licensing, która ze względów podatkowych miała mieć siedzibę w Amsterdamie. Jej zadaniem byłaby kontrola nad wszelkimi koncesjami Gucciego. Maurizio miałby 51 pro­cent udziałów, a Paolo pozostałe 49 oraz tytuł prezesa. W zamian za to Paolo miał dołożyć swoje 3,3 procent udziałów do 50 procent Maurizia pod­czas zebrania zarządu spółki Guccio Gucci.